Jejku, jakie dobre

Eki bento czyli tradycja jedzenia w pociągu

W Japonii nie je się na ulicy. Nie pije się. Nie ma koszy na śmieci. Ulubionym sposobem jedzenia w popularnych restauracyjkach – szczególnie w rameniarnich – to „jedzenie do ściany”. Ale za to w pociągach ucztuje się na całego.

Poruszanie się japońskim PKP 🙂 na dłuższych trasach jest przyjemnością samą w sobie. Czysto, cicho, pachnąco i szybko. Fotele zawsze skierowane są do kierunku jazdy. Jakim cudem? Po prostu są obrotowe. Na każdej stacji końcowej obsługa naciska przycisk, który automatycznie obraca wszystkie fotele. Ale gdy podróżujemy w gronie znajomych mamy możliwość indywidualnego obrócenia swoich siedzeń (obracają się po dwa), tak aby móc pogawędzić.

No i jedzenie – do tego trzeba się specjalnie przygotować. Na większości dworców, z których odchodzą pociągi dalekobieżne (shinkanseny, limited expresy, rappid) są specjalne stoiska do sprzedaży „pakietów żywnościowych” – eki bento (eki oznacza stację). Pudełka w swoich rozmiarach skomponowane tak, aby można było wygodnie je zjeść w pociągu, ze stolika przy swoim siedzeniu. Czasami punkty eki bento sprzedają wyłącznie pudełka oraz (dla mniej głodnych) onigiri – nadziewane trójkąty ryżowe zawinięte w bibułkę glonów nori (na zdj. poniżej punkt produkcji i sprzedaży onigiri na dworcu w Kanazawie). Jednak większość punktów poza pudełkami sprzedaje też słodycze, napoje, czasami drobne gadżety.

     

Kupowanie przed podróżą eki bento jest proste: patrzymy na co mamy ochotę (czyli na plastikową atrapę na wystawce), zapamiętujemy numer pudełka i bierzemy go sami z półki lub prosimy o niego obsługę punktu. Do pudełka dołączane są zawsze pałeczki i wilgotne serwetki.

Zastanawialiśmy się dlaczego podróżujący tak lubią jeść w pociągu? Trzy, cztery godziny w sinkansenie, który jedzie z szybkością ok. 300 km na godzinę nie jest czasem przesadnie długim, aby umierać z głodu. Odpowiedzi jest chyba kilka. Po pierwsze: pociągi jadą płynnie, nie trzęsą nie rzucają, hamowania się nie odczuwa. Po drugie: jest bardzo dużo miejsca na nogi. Nawet w klasie ekonomicznej, do której (wyłącznie) upoważnia nas JR Pass, miejsca jest tyle, że wysoki mężczyzna może spokojnie rozprostować nogi (na zdj. z lewej – Mirecki rozprostowuje nogi). Po trzecie: stolik przed każdym fotelem jest wystarczająco duży, ba! zazwyczaj są nawet dwa stoliki przypisane do jednego siedzenia – ten przed nami i mniejszy, ukryty w oparciu fotela. Jedzenie w pociągu jest też sposobem na oszczędzanie czasu – eki bento jest tak skomponowane, że przez kolejne pół dnia nie odczuwa się głodu, więc nie traci się cennego czasu. Otwierając nasze pudełka zawsze czujemy się trochę jak dzieci otwierające prezenty pod choinką. Wyglądają bajecznie. Smakują… dobrze, ale nie oczekujmy jakości jak z dobrej restauracji.

 

Czasami, podróżując pociągami lokalnymi na krótszych trasach, stewardesy roznoszą (lub rozwożą wózkami jak u nas) małe zestawy z jedzeniem. Warto rzucić okiem co tam mają, bo czasami są to ciekawe produkty lokalne. Urzekły nas kiedyś na trasie Yufuin – Beppu lody sojowe sprzedawane w stylowych biało-złotych pudełkach – ale też jechaliśmy nader stylowym złoto-zielonym pociągiem (na zdj. poniżej). Lody były zmrożone do temperatury -18 st.C i smakowały jak sfermentowana kaszka manna. Smak ciekawy, w upalny dzień pewnie bardzo orzeźwiający. Jedzmy w japońskich pociągach – to przyjemność i pozytywna energia na resztę dnia.

       

Polecane wpisy

3 komentarze

  • Odpowiedz
    Albert
    20 kwietnia 2017 o 20:42

    Pociągowe jedzenie wygląda fantastycznie. ale zastanawiam się ile takie cuda kosztują i kogo na to stać? Chyba tylko pasażerów klasy lux i biznes.

  • Odpowiedz
    Mireccy
    21 kwietnia 2017 o 14:14

    Panie Albercie – nie jest tak źle! Eki bento, które Pan widzi na zdjęciu kosztowały ok. 30 zł – a jest to opcja raczej wypasiona. Średni koszt pudełka to ok. 15-20 zł. Jak na posiłek, który zapewnia energię na długi i intensywny dzień, to nie jest wygórowana cena.

  • Odpowiedz
    Mej
    12 maja 2017 o 07:23

    Zachodzę w głowę, jak nasi mili Autorzy – Eksploratorzy orientują się, co jedzą, skoro napisy na opakowaniach potraw i produktów są wyłącznie w języku japońskim. Czyżby japoński Pana Mireckiego był już aż tak zaawansowany?

  • Zostaw komentarz