Jejku, jakie dobre

Jedzenie parą pędzone

Całe Beppu można przyrównać do naturalnego pieca konwekcyjnego – takiego do gotowania na parze. Zdrowo, smacznie i – w tym przypadku – niedrogo, bo energia tkwi pod ziemią.

Jeszcze rok temu przewodniki podawały, że w mieście jest jeden lokal, który oferuje dania przygotowywane w całości na parze. Gdy przyjechaliśmy było już ich co najmniej kilka. Z niejakim trudem namierzyliśmy „nasz” lokal. I choć pora była kompletnie nie posiłkowa (między g.15 a 17 większość lokali jest zamknięta) to zachęcono nas do wejścia. Restauracja w części zewnętrznej wygląda prawie normalnie (zdj. u dołu). „Prawie” robiło taką różnicę, że pod stolikami była ciepła woda do trzymania w niej stóp podczas posiłku. Przyjemność rozłożona na różne części ciała 🙂

Najpierw zamówiliśmy potrawy w automacie (strasznie tego nie lubimy), potem musieliśmy opanować zasady BHP (jak się nie poparzyć), potem odebraliśmy nasze zamówienie ułożone na bambusowych paterach i ubierając żaroodporne rękawice pomaszerowaliśmy do zewnętrznego pieca z rzędem parowych wsadów. Przykrywa się to wszystko siatką i na metalowej tacy spuszcza do dołu (zdj. poniżej). Trzeba się schylić, aby odkręcić zawór z wrzącą parą.

      

Rola kelnera (poza instruktażem) sprowadza się do nastawienia bippera na czas odpowiedni do ugotowania poszczególnych potraw. Po 11 minutach – ta dam! – tak wyglądały nasze patery:

       

 

 

 

 

 

 

 

Polecane wpisy

Brak komentarzy

Zostaw komentarz