Zauroczenia

Miyako Odori w Kyoto. Oczarowanie totalne

Raz do roku w Kyoto odbywa się pokaz przygotowany przez gejsze (geiko) i uczennice na gejsze (maiko). Pokaz tak niezwykły, tak ujmujący, że odważamy się postawić go w równym rzędzie z najwspanialszymi super-produkcjami światowych oper. Kto może, niech stara się załapać na to wydarzenie w kolejnych latach.

Z niecierpliwością czekaliśmy kilka miesięcy w Polsce na możliwość kupienia on-line biletów na „Miyako Odori in Shunjuza”. Warto zapamiętać ten adres internetowy: www.miyako-odori.jp. Wreszcie na cztery miesiące przed spektaklem – jest. Kupiliśmy bilety w pierwszym rzędzie na balkonie. Najlepsze miejsca! Organizatorzy proszą, aby Ci, którzy wykupili bilety wraz z ceremonią parzenia herbaty przybyli minimum na godzinę przed spektaklem. Część widzów przybyła ubrana tradycyjnie (zdj. z lewej). Pomimo, iż wydarzenia te są przygotowywane niezmiennie od 143 lat, akurat tegoroczne jest nietypowe. Odbywa się bowiem po raz pierwszy poza dzielnicą gejsz. Dotychczasowe miejsce jest w trakcie budowy wzmocnień mających chronić je przed trzęsieniami ziemi. Godność gospodarza przejął prestiżowy Uniwersytet w Kyoto. To, że jest to spore wyzwanie i sprawdzian dla organizatorów, dało się wyczuć od progu. Może dlatego wszystko wypadło tak perfekcyjnie.

Na początku widzów posadzono w rzędach w jednym z uczelnianych holów. Na określony znak gęsiego wprowadzono i posadzono nas w sali, gdzie na lekkim podwyższeniu siedziały gejsza i dwie maiko zajmujące się parzeniem herbaty (zdj. u góry). Od razu uprzedzono, że zdjęć głównym bohaterkom oraz podczas samego spektaklu nie wolno robić. Dlatego zdjęcie górne pochodzi z albumu, który kupiliśmy. Potem lekko złamaliśmy zakaz fotografowania, ale tylko lekko :). Przed każdym z widzów pojawiły się miseczki z ciasteczkiem, które specjalnie dla tegorocznego wydarzenia zaprojektowano i nazwano „Tańczącą wiosną” (zdj. z lewej). Do głowy by nam nie przyszło, żeby nazywać ciastko, a potem je jeszcze zjadać. W ślad za ciasteczkami rozniesiono – z wdziękiem i namaszczeniem – ciepłą i spienioną matche. Pomimo licznej frekwencji (bardziej przypominało to McCeremonie) miłe wrażenie zostało zrobione, szczególnie po tym, gdy oznajmiono, iż talerzyk z glinki na którym spoczywała „tańcząca wiosna” jest prezentem maiko dla widzów.

Przed spektaklem udało nam się zrobić jeszcze jedno zdjęcie z powoli wypełniającej się sali teatralnej zdj. u dołu). Po prawej i lewej stronie od sceny zasiadała orkiestra: po prawej to część zespołu muzycznego zwanego „jikata”, a po lewej „ohayashi”. Zresztą rola muzyków w takim spektaklu jest niezwykle złożona i stanowić może osobną opowieść.

Przez cały spektakl przewijają się cztery pory roku: od lata do wiosny. W zmienność aury wpleciona jest opowieść o zmienności losów jednej rodziny. Gdy piękne maiko z dwukolorowymi wachlarzami wkroczyły na scenę wszyscy dosłownie zamarli. Tak niesłychanej precyzji ruchów, wdzięku gestów – my osobiście – nigdy wcześniej nie widzieliśmy. A wszystko to połączone było z ubiorem i makijażem, który – sam w sobie – był dziełem sztuki. One naprawdę w rzeczywistości wyglądają jak postacie zrobione z porcelany. U maiko wszystko co ma na sobie jest znaczące i symboliczne. Od stóp po czubek głowy. Sposób uczesania wskazuje na kolejne etapy kształcenia uczennicy, podobnie jest z makijażem. O znaczeniu każdego szczegółu wizerunku maiko – które przy okazji naprawdę sporo muszą wycierpieć – napisano wiele artykułów, więc nie będziemy je powielać.

W tym spektaklu końcowym występem był taniec z gałązkami kwitnącej wiśni. Maiko tańcząc przesuwały się powoli na puszczonej w ruch obrotowej scenie. Wdzięk totalny. Uznaliśmy, że jest to jedno z wydarzeń, które „karmi duszę” – myśli się o nim długo, a myśli te są po prostu piękne.

 

Gdzie: Doroczny spektakl Miyako Odori” odbywa się w tym roku od 1 do 23 kwietnia na Japan Kyoto University of Art & Design. W tym czasie, codziennie odbywają się trzy spektakle. Aby dotrzeć na uniwersytet z dworca trzeba głównego trzeba wsiąść do autobusu linii 5 (jedzie bezpośrednio) i wysiąść na przystanku Kamihetecho Kyoto Zoukeidai-mae. Jeżeli chcemy w Kyoto zwiedzić więcej miejsc to najlepiej wcześniej w biurze informacji turystycznej na dworcu (bardzo sprawna obsługa)  kupić całodniowy bilet na przejazdy autobusowe wszystkimi liniami. Cena biletu 500 JPY, pojedynczy przejazd kosztuje 230 JPY.

Polecane wpisy

Brak komentarzy

Zostaw komentarz