Japonia w Polsce

Nie znamy baletu. Rozmowa z Satoko Iida, choreografką, twórczynią Satoko Jazz Dance Company Tokyo

Satoko Iida, znana japońska choreografka, nauczycielka wielu  artystów telewizyjnych i scenicznych w Japonii, twórczyni autorskiej szkoły Satoko Jazz Dance Company. Od 4 do 10 lipca gościła w Polsce jako obserwator XVIII Międzynarodowego Festiwalu Tańca im. Olgi Sawickiej

Nieomal cały świat od dekady przeżywa ogromny renesans tańca. Ale można być zaskoczonym jak wielu znakomitych, młodych tancerzy z Japonii wygrywa prestiżowe konkursy taneczne na świecie m.in. w Los Angeles.  Edukacja taneczna w japońskich szkołach stoi chyba na wysokim poziomie?

W ogóle jej nie ma. W Japonii w szkołach publicznych, podobnie jak w Polsce,  nie uczy się tańca. Zajęcia taneczne zazwyczaj są prowadzone w szkołach niepublicznych, ale też nie wszystkich. Ja na przykład prowadzę warsztaty z młodzieżą w tokijskiej prywatnej Aoba-Japan International School i sprawia mi to wielką przyjemność. Mam nadzieję, że moim uczniom też.

To skąd tylu znakomitych japońskich tancerzy?

W Japonii od wielu lat trwa fascynacja tańcem współczesnym. Mamy setki szkół tańca i chyba ponad  tysiąc naprawdę dobrych choreografów.  Młodzież tańczy szczególnie chętnie break dance, modern, jazz. Często na chodnikach w gwarnych częściach miasta można natknąć się na ich występy. I są to zawsze pokazy na bardzo dobrym poziomie.

Czy oznacza to, że mało kto interesuje się tańcem klasycznym? Nie ćwiczy baletu?

My praktycznie nie znamy baletu w sensie jego uprawiania czy nauczania. Owszem, są w Japonii koneserzy tego typu tańca – ale raczej jako widzowie, odbiorcy. Nasza historia tańca jest całkowicie odmienna od europejskiego. Mamy taniec tradycyjny w wielu jego odmianach i on praktycznie nie zmienia się od wieków. Po pierwszej wojnie światowej, gdy  Japonia otworzyła się na Zachód, nastąpiła fascynacja amerykańskim tańcem musicalowym. Potem, w czasach nam współczesnych, kamieniem węgielnym tego zainteresowania był spektakl Les Missarables (Nędznicy), którego poszczególne premiery w Europie i Ameryce miały miejsce w latach 80. XX w. Mam wrażenie, że każdy japoński tancerz zna doskonale choreografię z tego przedstawienia. Zatem gdyby w jednym zdaniu streścić historię tańca w Japonii to wyglądała by ona tak: taniec tradycyjny – taniec musicalowy – taniec współczesny w kierunku modern.

Jak wyglądała Pani osobista historia tańca?

Nietypowo. Moja starsza siostra była zafascynowana musicalami. Miałam wtedy chyba około 5 lat. Poszłam do mamy i powiedziałam, że chciałbym, tak jak starsza siostra, uczyć się tańca. Powiedziała mi wtedy: „Satoko, nie nadajesz się, jesteś zbyt nieśmiała”. Ale  ja się uparłam i po kryjomu zaczęłam ćwiczyć… taniec hinduski. Potem z roku na rok doskonaliłam swoje umiejętności. W wieku 15 lat zaczęłam występować w reklamach telewizyjnych i przedstawieniach tanecznych.

Wróciła Pani właśnie z Międzynarodowego Festiwalu Tańca  „Lądeckie Lato Baletowe” w Lądku Zdroju, gdzie była Pani jako obserwator. Jaka jest Pani ocena tej imprezy?

Bardzo mi się podobało. Była bardzo  dobra organizacja i świetna atmosfera. Wielu zdolnych tancerzy jest w Polsce. Udało mi się nawet zatańczyć ognisty hiszpański tanieć z waszym tancerzem. Był znakomity! Myślę – i bardzo bym chciała – o przyjechaniu tu w przyszłym roku z moją grupą taneczną lub z uczniami.

Dziękuję za rozmowę!

      

Polecane wpisy

Brak komentarzy

Zostaw komentarz