A poza tym :)

NIKKEI 225 plus biały kotek. Pompujemy jak szaleni tokijską giełdę

Mimo trawiącej od lat recesji Japonia należy do trzech najsilniejszych gospodarek świata. Końcówka roku 2017 ma najbardziej optymistyczny, od ponad piętnastu lat, wynik wzrostu japońskiego PKB. Ożywienie w inwestycjach, ożywienie w wydatkach konsumpcji prywatnej, szybszy wzrost eksportu nad importem – w takich to oto warunkach mikroekonomicznych wkroczyliśmy do budynku japońskiej giełdy Tokyo Stock Exchange (JPX). I od razu poczuliśmy się jak rekiny giełdy. Dlaczego?  Bo to przyjazny teren nawet dla pierwszorazowych gości.

Budynek giełdy – jak na warunki stolicy imperium – wydaje się stosunkowo niepozorny (zdj. obok). Nie należy się zrażać, że wejście główne jest zamknięte i poszukać wejścia bocznego. Na JPX najlepiej udać się pod koniec dnia giełdowego ok. godz. 13- 14. Jeszcze poczuje się końcówkę dnia pracy, ale już w pół pustych przestrzeniach można swobodnie robić zdjęcia (panuje tu pod tym względem spory rygor, nie radzimy nic robić ukradkiem). Przy wejściu należy poddać się kontroli bezpieczeństwa, zarejestrować się i pobrać stosowny identyfikator. W holu recepcyjnym witają wchodzących 4 figury z brązu symbolizujące cztery główne gałęzie przemysłu:rolnictwa, handlu, przemysłu i transportu (transportem jest kobieta 🙂 )

To co uderza od pierwszej do ostatniej chwili giełdowego dnia to wyjątkowa edukacyjność giełdy – potwierdzana zresztą nieustającą obecnością szkolnej młodzieży. Już przy samym wejściu można skorzystać z zaskakująco ciekawej opowieści w mini-muzeum giełdowym (tokijska giełda liczy sobie bez mała 140 lat i ma naprawdę ekscytujące dzieje). Kamieniem milowym było np. pojawienie się na giełdzie Hello Kitty postaci wykreowanej przez firmę Sanrio w 1974 roku. Biały kotek przy wsparciu genialnych czynników marketingowych  uzyskiwał  tak niewiarygodne wyniki finansowe, że twórcy muzeum postanowili upamiętnić go na ekspozycji.

Pierwsze piętro giełdy zajmuje sala główna z efektownym, okrągłym boksem dla maklerów (zdj. powyżej), gdzie w powodzi migających diod może umknąć niewiarygodny rozmiar szyb okalających to miejsce – 17 metrowej wysokości. Można zwiedzić antresolę z galerią zdjęć  (oraz bufetem) ale znacznie bardziej ekscytujący jest …kącik doświadczeń maklerskich (Market Experience Corner – zdjęcie poniżej i z boku).  Każdy chętny (to my!) może rozpocząć swoją przygodę jako brooker giełdowy. Na początku gry otrzymujemy 10 mln jenów (ok. pół miliona złotych) i obserwując aktywny kurs giełdowy oraz śledząc bieżące doniesienia medialne (są po angielsku) można rozpocząć swoje inwestycje.

Czy nam dobrze poszło? Powiem tylko tyle, że JPX wiele traci nie zatrudniwszy nas do tej pory. Gdyby owa gra na giełdzie nie była tylko wirtualna, pewnie zostalibyśmy pierwszymi rekinami biznesu 🙂

Wejście na JPX jest bezpłatne. Znajduje się w dzielnicy Nihombashi, po drugiej stronie mostu Nihombashi ok. 10 min spaceru pieszo od Muzeum Walut. Gdybyśmy mieli kłopot ze znalezieniem, należy na ulicy zapytać (najlepiej jakiegoś urzędnika z wyglądu) o „Tokyo Shoken Tori Hikijo”.

 

Polecane wpisy

Brak komentarzy

Zostaw komentarz