Kiusiu

Piekła Beppu

W Beppu występuje największa – zaraz po parku Yellowstone – aktywność geotermalna na świecie. Natura dała temu wyraz w osobliwy sposób: tworząc niewielkie obszary ze zbiornikami wrzącej wody, zabarwionej na kolory zależne od dominującego w niej minerału. Piekło w nazwie, ale dla geologów raj.

Nauczyliśmy się słowa „piekło”po japońsku. To „jigoku”. Będąc w Beppu nie sposób nie zauważyć kierunkowskazów do „jigoku”, choć naprawdę słabo tu z oznakowaniem w języku angielskim. Zresztą uprzejma obsługa w punkcie informacyjnym na dworcu głównym wytłumaczy jak bezbłędnie do jigoku dojechać, podaruje stosowne mapki z zakreśleniami.

„Piekła” zgrupowane w dwóch dzielnicach. Gdy autobusem dotarliśmy do jednej z nich, resztę już zwiedzaliśmy piechotą. Każdy ze stawów z wrzątkiem jest inny. Kobaltowy (na zdj. górnym) nazwany jest piekłem morza (Umi Jigoku). Powstał 1200 lat temu w wyniku wybuchu wulkanu. Szara bulgocząca ciapa (zdj. z boku) to błotnista kipiel (Oniishibozu Jigoku) – gdy bliżej przyjrzeć się bąblom błota to przypominają one ogolone głowy mnichów. Maziuga w kolorze elewacji większości domów w Polsce to piekielny piec (Kamado Jigoku) – ciśnienie pary przy nim jest tak duże, że mogłoby podnieść w górę 1,5 wagona pociągu. Piekło krwi (Chinoike Jigoku) to rozpuszczona we wrzątku czerwona glina. To tylko niektóre z „piekieł”. Zresztą po obejrzeniu wszystkich byliśmy nazwami i ich właściwościami zupełnie zakręceni, więc może coś mylimy.

 

Jest i gejzer, który wypluwa wodę z największą częstotliwością na świecie (w Parku Yellowstone erupcja występuje co 40-60 min, ten beppiański tryska co 15 minut). Przy jednym z piekieł jest stanowisko z ok. 40 gigantycznymi krokodylami i nazywa się Onijama Jigoku. Gdy krokodyle zaczęły się kotłować stanęły nam włosy na głowie. Staliśmy na cienkim metalowym pomoście, a tu krokodyle harce godowe uskuteczniały! Osoby, którym mogłoby się zrobić zimno z wrażenia mogą sobie popić (bo jest zdatna) naturalną wodę mineralną o temperaturze 80 st.C.

    

Dla pań dbających o cerę zrobiono stanowisko buchające ciepłą parą na wysokości twarzy. Dla dzieci też są atrakcje: koszmarne, gipsowe wizerunki (czasami monstrualnej wielkości) diabłów – taki odpowiednik naszych ogrodowych krasnali.

Wyczerpani oglądaniem piekieł poszliśmy na obiad do restauracji, oferującej dania robione na parze, które samodzielnie się przygotowuje i trzeba bardzo uważać, aby się nie poparzyć. Oceniliśmy,że to piekielnie smaczne zwieńczenie dnia (o „Jedzeniu parą pędzonym” piszemy w „Ojejku, jakie dobre”).

Gdzie: Beppu, prefektura Oita (wyspa Kiushiu). Do Beppu jechaliśmy z Kurokawy ok. 1 godz. autobusem. Można też tam dojechać pociągiem z Fukuoki. Przystanki autobusów  jadących do Piekieł (nr 5,7 lub 41) znajdują się przed dworcem kolejowym. Wysiąść należy na przystanku Umijigoku-Mae.

Piekła czynne od g. 8 do 17. Bilety można kupić do każdego z Piekieł osobno (400 JPY), ale korzystniejsza cena jest, gdy kupuje się zwiedzanie zbiorcze 2000 JPY.

Polecane wpisy

Brak komentarzy

Zostaw komentarz