Honsiu

Pułapki ninja i niezłe haiku

Kanazawa jest tak ciekawym miejscem (leżącym na uboczu popularnych szlaków turystycznych), że naprawdę żal o niej nie napisać kolejnego tekstu. Jesteśmy Kanazawafilamii 🙂 zatem nie będzie to opowieść ostatnia.

Chciałoby się powiedzieć, że stara Kanazawa walczy z nową. Sporo obiektów architektonicznych sytuuje ją w kategorii nowoczesnych miast, ale drugie tyle pamięta czasy feudalnych władców. Ale tu żadnej walki nie ma, wręcz przeciwnie: dwa światy istnieją nadzwyczaj synergicznie. Za symbol tej współpracy uznaliśmy imponującą bramę tori na dworcu centralnym (zdj. górne). Ogromna, dostojna, zrobiona z drewna (podobno cedrowego), odwołująca się do najlepszych wzorców imperialnych bram wjazdowych, skrywa w swoim tle ultranowoczesną, szkieletową konstrukcję dworca. Architektoniczny duet, który wywołuje nasze zgodne „wow!”. I to jest zapowiedź starej Kanzawy, którą trzeba piechotą, niespiesznym krokiem schodzić.

„Stara droga Tsurugi” to 6 km szlak, na którym znajduje się aż 39 świątyń (a mówią, że w Polsce jest dużo kościołów). W jednej z nich (Myokeiji) jest pochowany trener drużyny siatkarskiej, która zdobyła złoty medal olimpijski  w 1958 roku oraz pierwszy ambasador Japonii przy ONZ (obaj byli potomkami XVI wiecznego rodu Matsudaira). Idąc dalej natrafiamy na przybytek, który ma za zadanie roztaczać opiekę nad czterema istotnymi aspektami życia: poezją, wiedzą, medycyną i piwowarstwem 🙂 (Mirecki jest wniebowzięty, wysławia inteligencję ówczesnych mieszkańców Kanazawy i od razu uważa, że jest to najpiękniejszy shrain jaki oglądaliśmy).

No i wreszcie Myouryuji. Nic nie wskazuje na to, że to takie dziwadło (zdj. obok). Historia tego przybytku zaczyna się banalnie. Trzeci władca dominium Kaga, Toshitsune Maeda zbudował w 1643r. świątynię jako miejsce do modlitw dla swojego klanu. I tu kończy się banał. Historycy uważają, że świątynia ta w istocie odgrywała rolę w zmyleniu ewentualnych wrogów z dwóch powodów: po pierwsze, była częścią zewnętrznych fortyfikacji zamku (a to rzadkość), po drugie zawierała wiele niespodzianek dla nieproszonych gości: pułapek konstrukcyjnych, zapadni, ukrytych schodów, pozornych korytarzy, skomplikowanych labiryntów.

Choć nie wiadomo, czy ninja odwiedzali gremialnie tę świątynią i tak powszechnie nazywana jest  „Ninja Temple”. Aby ją zwiedzić (akurat „zwiedzić” to nie jest dobre słowo, może lepiej „podekscytować się”), trzeba dokonać rezerwacji on-line. Nie ma problemu jeżeli się tego wcześniej nie zrobi. Na miejscu, obok kasy biletowej jest automat telefoniczny, w którym otrzymamy informację na którą godzinę możemy być wpuszczeni. Trzeba podać liczbę osób i kupić bilet w kasie. No i zdjąć buty. Zwiedza się tylko grupowo i z przewodnikiem. Obowiązuje bezwzględny zakaz robienia zdjęć – trudno się dziwić, tajemnica firmy 🙂

Przy jednej ze świątyń (Jogakuji) widnieje kamienna tablica z wykutymi słowami haiku (japońskiej tradycyjnej poezji) autorstwa XVIII wiecznego, słynnego poety Hori Bakusui. „Jasnoczerwone jest słońce. Bezlitosny upał wciąż, ale czuć już powiew jesieni”. Tłumaczenie na język polski jest nasze 🙂 !

 

Zupełnie niepostrzeżenie – nie wiedząc nawet o tym – można przejść przez dzielnicę samurajów. Jest prosta i surowa (podobnie wyglądają samurajskie dzielnica w całej Japonii). Dokładnie nie wiadomo, które domostwa zachowały się w całości, po licznych trzęsieniach ziemi, a które zrekonstruowano. Tak czy owak, do tej pory w dzielnicy mieszkają najbardziej zamożni mieszkańcy miasta. Prócz sporego metrażu, mają też przydomowe ogródki w centrum miasta – a to luksus ogromny. Przechodząc zapuszczamy wzrok tu i ówdzie, aż trafiamy na opuszczony (w zasadzie przeznaczony dla ciekawskich) samurajski dom wraz z obejściem (zdj. obok i poniżej). Jest urzekający. Za domem ogrodnik z pietyzmem czesał trawę (skrobał ją miejsce przy miejscu małymi  bambusowymi grabkami). Co za harmonia naturalnego piękna, ludzkiej pracowitości i przestrzennego ładu. Aż chce się być ogrodnikiem w Japonii.

Gdzie: Kanazawa, prefektura Ischikawa, dzielnica Nomachi (nazywana w niektórych przewodnikach ninjadera).

Polecane wpisy

Brak komentarzy

Zostaw komentarz