A poza tym :)

Shopping i window shopping

Nie ma takiej marki, która chciałaby się liczyć w świecie i nie jest obecna na Omotesando w Tokio. Są tu wszystkie, dosłownie wszyściutkie salony z branży odzieżowo-jubilersko-kosmetycznej. Jeżeli jakaś nie ma swojego sklepu na Omote, to się nie liczy. Taka jest prawda próżniaczych czasów.

Jednym z symboli Tokio jest Shibuya. Wszyscy utożsamiają tę dzielnicę (i największe skrzyżowanie świata – na zdj. górnym) z centrum zakupowym. A tak nie jest. To tokijska Ginza (ulica i dzielnica) jest synonimem najwyższego luksusu (zdj. u dołu). Chcemy, aby pół celebryckiego świata umierało z pożądania – lokujmy swój sklep na Ginzie. Ceny można windować w nieskończoność, chętni zawsze się znajdą, bo Ginza przy okazji jest gwarantem jakości. Oto przykład: słoiczek 45 ml kremu do twarzy (Nowość! The Ginza Essence Empowering) dla pań z firmy The Ginza kosztuje 200.000 jenow czyli ok. 8 tys. zł. I nie ma co pytać czy im się to opłaci. Marka The Ginza ma na Ginzie aż dwa salony…

Jeżeli mamy coś realnie doradzić, to proponujemy kilka znajomych adresów. Trzeba dołożyć do tego sporo zdrowia fizycznego (wygodne buty i mocne nogi) oraz psychicznego (aby opanować zawroty głowy). Niezbędna jest też dobra orientacja w terenie – z tym, że terenem są też piętra poszczególnych domów towarowych. Nie ma co ukrywać – zakupy pod tymi adresami to zadanie dla zaawansowanych.

Najpierw parę słów o Omotesando w dzielnicy Harajuku – łatwy topograficznie teren, przyjemne zakupy. I jest tu absolutnie wszystko co wielki świat oferuje. Na początek warto wejść do domu towarowego Tokyu Plaza (zdj. z boku). Jest on stosunkowo nieduży, łatwy do ogarnięcia i ma przyjazne ceny. Lubiany jest z tego powodu przez młodzież, która często gromadzi się przy jego wejściu. Na ostatnim piętrze, tuż koło działu papierniczo-pamiątkarskiego jest mała kawiarenka, która oferuje pyszne pancakesy z sezonowymi owocami. Gdy zrobiliśmy w centrum jakieś zakupy, to możemy w kawiarni skorzystać z 5 proc. rabatu.

 

 

 

Jeżeli ktoś ma małe dzieci to niech idzie do Kiddy Landu – 5-piętrowego sklepu zabawkowego przeznaczonego dla wszystkich grup wiekowych 🙂 Na najwyższym piętrze znajduje się Rilakkuma Store – raj dla fanów filozofującego misia i jego przyjaciół. Kiddy Land w całym kraju ma 80 sklepów, obchodzi w tym roku 60. lecie istnienia, ale ten na Omotesando jest sklepem flagowym firmy. W tym miejscu Mirecki wniósł erratę do tekstu: jeżeli ktoś ma małe dzieci, to niech z nimi NIE wstępuje do Kinddy Landu 🙂 bo do zamknięcia nie wyjdzie.

Dla tych, który chcą obkupić się w pamiątki, a nie mają czasu lub umiejętności wyszukiwania sensownych rzeczy w małych sklepikach polecamy dwupoziomowy sklep Oriental Bazaar (na zdj. poniżej). Ma niewygórowane ceny i stosunkowo dobrą jakość produktów: od pałeczek po gotowe kimona dla turystów (Japończycy gotowych kimon nie kupują). Sklep ten ma też tę zaletę, że są tam produkty japońskie, a nie made in China. Czasami, możemy trafić na chwilowe pustki na półkach. To wtedy, gdy sklep odwiedziły zmasowane, zorganizowane grupy turystów.

Wzdłuż całego Omote jest też sporo kafejek i małych knajpek – można wypocząć i ponownie ruszyć do boju. Na Omote z przyjemnością najczęściej uprawiamy window shopping, bo niektóre wystawy to prawdziwe dzieła sztuki ekspozycyjnej, których wystrój zmieniany jest dość szybko. Nas porwała estetycznie witryna sklepu Chanel z manekinami na tle pulsująco-migających serwerów (na zdj. poniżej). Wieczorem, gdy iluminacja rozbłyskuje feerią barw, wystawa wygląda na realnie kosmiczną 🙂

 

Ulica Ameyoko w pobliżu stacji Ueno. Znajduje się tam klasyczny targ, który oferuje praktycznie wszystko, nawet używane rzeczy. Słynie z dobrych cen i z tego, że jest to – chyba jedyne w całej Japonii – miejsce, gdzie można się targować. Tagr Ameyoko wywodzi się z czasów powojennych, gdzie handlowano rzeczami z przemytu, niedostępnymi w normalnej sprzedaży w tamtych czasach.

Stacja Shinjuku. To jest prawdziwy hardcor ze względu na liczbę wielopoziomowych domów handlowych. Dworzec jest jednocześnie centrum handlowym (tak jest zresztą w wielu miejscach Japonii). Shinjuku jest pod tym względem większe od innych centrów. Przed stacją, za nią, w bocznych uliczkach, trochę dalej przy niebotycznie długiej Shinjuku dori – wszędzie są domy handlowe. Na internetowych forach brytyjskich kilka osób się pochwaliło się, że obeszło je wszystkie w ok. trzy miesiące. Może – ale było to raczej po łebkach.

Polecamy (vis-a-vis wyjścia ze stacji, po tej stronie gdzie jest stacja busów) dwa sklepy: NewoMan (odzież i akcesoria dla pań i panów w przyjaznych cenach) oraz Takashimaya Times Square (15 piętrowy dom handlowy, na szczęście niezbyt rozległy) – oba centra można namierzyć przy pomocy google maps. W Takashimayi natkniemy się na sieć sprzedażową Tokyu Hands, sklep z cyklu „mają tam wszystko”: od przyborów dla majsterkowiczów, przez ubrania, akcesoria samochodowe, po drobne (czasami dziwne)  urządzenia kuchenne. Domów towarowych skupionych wokół stacji Shinjuku jest zresztą bez liku: Lumine 1 i Lumine 2, Odakyu, Hankyu i kilkanaście innych.

Gdy pójdziemy wzdłuż Shinjuku dori to można zajrzeć do Isetana – dość drogiego domu towarowego  (Isetan ma sieć w całej Azji) położonego w starym budynku, w przepięknym klimatycznym wnętrzu. Na pierwszym podziemnym piętrze są przechowalnie bagażu (lub zakupów) dla tych,  którzy chcą spokojnie pozwiedzać dom handlowy. Nie ma limitu czasu przechowywania, cena uzależniona jest od wielkości szafki, którą wynajmujemy (od 200 do 500 JPY). Tam też jest specjalnie wydzielone miejsce, dla osób przepakowujących się po dużych zakupach. Na 6. piętrze jest bardzo elegancki pokój dla matek z dziećmi, wyposażony w przewijaki, automatem z posiłkami przeznaczonymi dla dzieci, kuchenką mikrofalową. Są także małe osobne pomieszczenia, gdyby mama chciała sam na sam nakarmić dziecko. Na Pietrze 10, jest wypoczywania z kanapami, a ogród na dachu w tym kontekście już nikogo nie dziwi.

 

Ogólnie Japonia uchodzi za kraj drogi jeżeli chodzi o zakupy. Jednakże, jeżeli już się na nie decydujemy, to satysfakcji w równym stopniu dostarcza nam produkt, jak i forma jego sprzedaży. Procedury prezentacji produktu i finalizacji sprzedaży chyba nie mają sobie równych nigdzie na świecie. Za każdym razem stwierdzamy – nie jesteśmy przygotowani na taką formę obsługi klienta jaka panuje w japońskich sklepach z dobrymi markami. Zawsze trochę się płoszymy w obliczu uprzedzającej grzeczności sprzedawców. Wystarczy przystanąć i podziwiać cokolwiek na stoisku, a zawsze z oddali usłyszymy podziękowanie za zainteresowanie.

Sprzedawcy nie narzucają się, nie chodzą krok w krok za klientem, nie pytają w czym mogą pomóc – dyskretnie czekają na nasz znak. W zasadzie ich nie ma w sklepie, ale zawsze wyrastają jak spod ziemi, gdy tego potrzebujemy. Tak oto wygląda świat sprzedaży idealnej.

.

 

 

Polecane wpisy

Brak komentarzy

Zostaw komentarz