Honsiu

Szybko! Szybko! Tsukiji Market odchodzi

Miesiące, a może tylko tygodnie dzielą od likwidacji najsłynniejszego i największego na świecie targu rybnego Tsukiji w Tokio. To na nim padały rekordowe ceny na aukcjach tuńczyków. Miejsce bez wątpienia legendarne, a wiadomość o jego likwidacji okryła żalem tysiące tokijczyków.  

Ale nie do końca jest tak źle – Tsukiji Market zostanie przeniesiony na nowe miejsce: Toyosu. Operacja przeniesienia miała się dokonać do końca zeszłego (2016) roku, ale szczęśliwie wciąż odwleka się w czasie. Organizatorzy w dwóch słowach podali przyczyny opóźnienia: problemy konstrukcyjne.

Nie odwiedzenie Tsukiji w obecnym miejscu to duży błąd. Mimo, iż co rano panuje tam ruch jak w szczycie komunikacyjnym na Shibuyi, to duch dawnych czasów unosi się ponad codziennym rozgardiaszem.

Pierwszy targ rybny w tym miejscu ( nazywał się Uogashi czyli targ przybrzeżny) powstał w XVI wieku, gdy pierwszy szogun z rodziny Tokugawa dał rybakom nieograniczony przywilej łowienia ryb i dostarczania ich do zamku Edo (Edo – dawna nazwa Tokio). Rybacy dostawy rzetelnie realizowali, a resztę sprzedawali na przybrzeżnym targu. W 1923 roku dwadzieścia prywatnych targów rybno-spożywczych  w Tokio zostało całkowicie zniszczonych przez wielkie trzęsienie ziemi. Po tym wydarzeniu, ówczesne władze miasta postanowiły założyć centralną giełdę spożywczą. W rezultacie tych planów powstały trzy targi: Tsukiji, Kanda i Koto.  Tsukiji funkcjonuje do dziś.

Około 3 tysięcy ton ryb i owoców morza sprzedaje się dziennie (!) na Tsukiji. W tej ogromnej machinie sprzedaży tylko garstka turystów (w porównaniu do chętnych) może uczestniczyć w porannych aukcjach tuńczyków. Wymaga to tylko odrobiny determinacji. A determinacja, to nasze drugie imię 🙂

Aby załapać się na listę chętnych obserwatorów trzeba przyjść na bramę wejściową targu nie później, niż o godz. 3 rano. Jesteśmy pół godziny wcześniej i wypełniamy ostatnie pozycje listy. Wszystkich chętnych dzieli się na dwie grupy i gromadzi się w jednym pomieszczeniu. Trzeba czekać na gołym parkiecie około 2,5 godzin (zdj. poniżej).  Twardo, zimno, niewygodnie. Pierwsza grupa wchodziła na aukcję o g. 5:25, druga pół godziny później.

Rygorystycznie przestrzegana jest zasada nie używania fleszy od aparatów fotograficznych. Stało się to po licznych reklamacjach kupujących, którzy skarżyli się, iż błyski z aparatów dekoncentrowały ich w rzetelnej licytacji. Teraz za użycie flesza, można być w sposób bezwzględny wyprowadzony z pomieszczenia. Licytatorzy – zazwyczaj przedstawiciele restauratorów z całego świata – są wyposażeni w latarki i haczyki na długich trzonkach (zdj. poniżej). Przed przystąpieniem do licytacji haczykami wydobywają  drobiny mięsa z okolicy ogona po to, by zbadać jego jakość. Aukcja przeprowadzana jest zazwyczaj równolegle w kilku rzędach: aukcjonerzy stojąc na podwyższeniach i wskazują poszczególne tusze tuńczyków. Nie trwa to długo. Każda tura aukcji zamyka się w około kwadransie. Potem zmrożone w ciekłym azocie tuńczyki trafiają do sąsiednich pomieszczeń, gdzie są porcjowane przy pomocy gigantycznych krajarek. Inne są odsyłane bezpośrednio do samolotów i wysyłane w różne strony świata.

                 

Na targu funkcjonuje kilkanaście sushi barów.  Które są warte polecenia? Wszystkie. Absolutnie wszystkie mają absolutnie świeże ryby w absolutnie obłędnym smaku. Po aukcji trzeba samodzielnie poszukać tych lokali na rozległym terenie targowym. Warto się po nim rozejrzeć dokładnie, bo liczne budynki ( wysokie na kilka pięter) skrywają świetnie funkcjonujące przetwórnie ryb i owoców morza (zdj. po lewej). Tam się je pakuje, a w Paryżu, Chicago albo Wrocławiu się otwiera i je 🙂

 

Jest jeszcze jeden, tajny 🙂 sposób, który umożliwia wejście na targ do południa. Przy wejściu należy ochronie podać słowo-klucz: „kaimono”, oznacza to „chcę tu kupić”. Pracownicy security wówczas wiedzą, że nie chodzi o zwykłe gapiostwo, a o zakupy, które się chce zrobić na targu. Odradzamy kłamać.

 

Gdzie: Tsukiji Market, Tokio. Dzielnica Chuo, wejście na Tsukiji Marketu od strony mostu. Zła widomość, dla tych, którzy chcą uczestniczyć w aukcji. Metro chodzi dopiero od godz. 4 rano. Jeżeli to możliwe, należy dotrzeć tam pieszo. Jeżeli nie, są dwa wyjścia: albo wynająć pobliski hotel kapsułkowy „First Inn Kyobashi” (ok. 108 zł za noc – wyjdzie taniej niż wzięcie taksówki) lub przeczekanie nocy w „Com com Manga Cafe”, który znajduje się 5 min. drogi od Tsukiji Marketu. Inną opcją jest „Jonathan’s” 24-godzinna, rodzinna restauracja z drink barem.

 

 

 

Polecane wpisy

Brak komentarzy

Zostaw komentarz