Jejku, jakie dobre

Tą rybką mam się najeść czyli kaiseki: niebywałe smaki plus uroda dań

Nasze posiłki w riokanie Younosako w Kurokawie wymagają osobnego komentarza. Z szacunku dla pracy kucharzy i w uznaniu dla mistrzostwa komponowania smaków i estetyki posiłków kaiseki nie można je skwitować jednym zdaniem.

Nie będziemy się wymądrzać czym jest kaiseki, bo mądrzejsi od nas wspaniale to opisują. Ogólnie rzecz biorąc, polega na na niezliczonej ilości malutkich potraw, których łączny smak przeplata się i uzupełnia w mistrzowski sposób.

W riokanach standardowo podaje się dwa posiłki w ciągu dnia. Obsługa przynosi dużą tacę z jedzeniem – trzeba mieć niezłą krzepę, żeby ją unieść zważywszy na liczne ceramiczne naczynka. Każdy posiłek zaczyna się i kończy bardzo dokładnym przetarciem stołu śnieżnobiałym ręczniczkiem.

Potem następuje staranne ułożenie poszczególnych naczyń z potrawami na stole. Każda ma swoje miejsce. Na końcu obsługa na podłodze obok stołu pozostawia sporą lakową misę z gorącym ryżem i sosami.

Śniadanie (zdj. powyżej) standardowo zawiera m.in. zupę miso, jajo do samodzielnego wbicia na gorącą paterę, gotowane tofu (kompletnie inne niż te, które można dostać w Polsce), miseczki z makaronem udon oraz miseczki warzywami. Nie dziwota, że na takim paliwie spokojnie można dotrwać do kolacji, a i energii w człowieku jakby więcej…

Kolacja jest jeszcze bardziej rozbudowana (zdj. poniżej to tylko jej część). Oprócz delikatnej zupy, zupy zapiekanej w cieście i podanej w pierścieniu z bambusa (zdj. obok), mamy rybę prosto z grilla położoną na kopczyku soli, owoce morza, warzywa siekane oraz kaczkę, która na naszych oczach dusi się z warzywami i odpowiednim sosem. Jest i też deser przyniesiony przez panią, gdy kończymy już jeść, aby był w odpowiedniej temperaturze – to pudding jajeczny zrobiony na parze (geotermalnej, oczywiście). Czas zjedzenia kolacji nie może być szybszy niż czas jej przygotowania – zatem rozmowom przy stole też nie ma końca.

 

 

 

Osobnym tematem powinna być uroda i funkcjonalność ceramiki, w której się to podaje. To już naprawdę wyższa szkoła jazdy. Cieszy oko i sprawia przyjemność z każdym dotykiem. Co za błogostan!

Polecane wpisy

2 komentarze

  • Odpowiedz
    A
    6 kwietnia 2017 o 09:24

    Mniam

  • Odpowiedz
    Mej
    12 maja 2017 o 07:38

    Zapewne znacie ten portal, ale jeśli nie – polecam: http://www.boredpada.com i wyszukiwanie tam ciekawostek o tym, co Japończycy potrafią zrobić z jedzeniem / z jedzenia. Japońskie (i koreańskie) matki słyną ponoć z tego, że konkurują między sobą, która przygotuje dziecku piękniejszy lunch do szkoły. Stopień skomplikowania i artyzmu tych dań ma być miarą ich miłości do dzieci.

    Ku inspiracji kilka przykładów okołojedzeniowych z portalu boredpanda:
    http://www.boredpanda.com/26-days-of-tea-in-japan-i-paint-on-used-tea-bags/
    http://www.boredpanda.com/mosaic-sushi/
    http://www.boredpanda.com/real-life-swimming-koi-sushi-junskitchen/
    http://www.boredpanda.com/cute-food-art-japanese/
    http://www.boredpanda.com/character-bento-food-art-lunch-li-ming/

  • Zostaw komentarz