Kiusiu

Takachiho: wiele słów nie trzeba

Uroda tego miejsca w zasadzie nie wymaga specjalnych komentarzy. Oto japońska odpowiedź na naszą Przełęcz Prądnika 🙂

Przybywamy wykończeni męczącą drogą, stajemy pod wąwozem i nagle wielkie wow! Wąwóz o stromych stokach wycięty w skale przez rzekę Gokase robi wrażenie. Ściany wąwozu tworzą bazaltowe kolumny ułożone gdzie niegdzie w regularne stopnie. Ze szczytu wąwozu, z jego najgłębszej części rozpadliny spływa 17 metrowy wodospad Minainotaki. Wąwóz można podziwiać z dwóch perspektyw: z góry, dzięki ścieżce biegnącej wzdłuż wąwozu oraz z poziomu rzeki dzięki łódkom (i to jest fun dla turystow), które można wypożyczyć na pół godziny za 2000 JPY (mieści max. 3 osoby). Woda jest w tym miejscu spokojna, więc nawigowanie łodzią nie sprawia nikomu większego problemu. Aby zrobić dobre zdjęcia z perspektywy rzeki trzeba mieć naprawdę niezły sprzęt (spora wilgotność), albo natrafić na krystaliczną pogodę. My mieliśmy tylko komórki i nieco chybotliwą łódkę. Ale i tak wyszło 🙂

 

 

Dla Japończyków poza walorami krajobrazowymi to miejsce święte. Według mitologii w tym miejscu zstąpił na ziemię wnuk bogini Amaterasu (bogini słońca). To miejsce jet znane także z tańca yokagura, które przedstawia scenę wywabiania bogini Amaterasu z jaskini, w której schowała się urażona (kobieta!) niewłaściwym zachowaniem brata. Jako, że była boginią słońca, to na ziemi zapanowały ciemności. Dopiero taniec składający się z 33 części wywabił ją. Do dnia dzisiejszego od listopada do lutego w świątyni w Takachiho odbywa się rytualny taniec, który zaczyna się popołudniem, a kończy następnego dnia rano.

Dojazd do Takachiho jest wyjątkowo męczący. Nieczynna linia kolejowa musiała ustąpić miejsca autobusom, które wspinają się do tej miejscowości nader powoli. Do samego wąwozu w ciągu tygodnia dostać się można albo pieszo (ok. 30 min), albo taksówką. Wahadłowo jeżdżące busiki kursują tylko w weekendy i święta, ale wówczas tłumy przysłaniają widoki, więc lepiej pojechać tam w tygodniu. W letnich miesiącach wąwóz jest podświetlany do g. 22.

Gdzie: Takachiho-Kyo, prefektura Miyazaki (wyspa Kiushu). Jechaliśmy tam z Beppu najpierw linią JR do Nobeoki (o. 2 godz.), potem lokalnym busem (ok. 1,5 godz) do samego Takachiho. Na dworcu autobusowym w Nobeoce warto zaopatrzyć się w Visit Miazaki Bus Pass (tylko dla obcokrajowców – trzeba pokazać paszport i wypełnić małą ankietę). Bilet (na zdj. poniżej) uprawnia do przejazdu lokalnymi liniami autobusowymi bez limitu w ciągu jednego dnia (z wyjątkiem ekspresowych). Kosztuje 1000 JPY – dla porównania bilet w jedną stronę do Takachiho kosztuje 1790 JPY. Wielkim utrudnieniem jest brak nazw w alfabecie łacińskim. Warto zapamiętać zatem znaki oznaczające Takachiho (zdj. poniżej trzy pierwsze znaki). W samym Takachiho warto w ciągu tygodnia wziąć taksówkę (ok. 800 JPY), bo droga prowadząca do wąwozu jest forsowna.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Do Takachiho można też dojechać autobusem ekspresowym z Kumamoto. Są niestety, tylko dwa w ciągu dnia. Jadą do Nobeoki, zatrzymując się w Takachiho. Poranny autobus dojeżdża do Takachiho ok. 12:30, natomiast powrotny jest ok. 16:30 co oznacza, że ze zwiedzaniem trzeba się spieszyć.

 

Polecane wpisy

1 Komentarz

  • Odpowiedz
    Mej
    25 kwietnia 2017 o 19:29

    Bajka! Maybe one day…

  • Zostaw komentarz